Przez cały miniony tydzień znajomy, występujący w drugoligowej drużynie siatkarskiej namawiał mnie, abym przyszedł na najbliższy mecz. Zapewniał mnie, że się nie będę nudził. Przyznam, że początkowo byłem sceptycznie nastawiony do tej propozycji, choć po ostatnich meczach naszej kadry zdecydowałem się przyjąć zaproszenie. Siatkówkę do tej pory oglądałem tylko przed telewizorem i to dość sporadycznie – w sumie tylko wtedy, gdy nasza reprezentacja grała na jakiejś wielkiej imprezie.
Cofając się w czasie, oprócz ostatnich meczów z Francją i Niemcami, przypominam sobie tylko dwie sytuacje, kiedy tak na poważnie przeżywałem mecz siatkarski: finał Mistrzostw Europy w 2009 roku oraz finał zeszłorocznych Mistrzostw Świata. Finał mundialu z 2006 roku był zbyt jednostronny.
Pomimo braku przekonania zdecydowałem się przyjąć zaproszenie znajomego, mając nadzieję, że na żywo gra ta wywoła we mnie nieco więcej emocji. Niestety nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że tak było. Mecz nie był wielkim widowiskiem, ale z meczu zapamiętam jedno, a mianowicie – dwie kontuzje, po których zawodnicy nie byli w stanie wrócić na parkiet. Wywołało to we mnie lekkie zdziwienie, gdyż zawsze wydawało mi się, że sport bezkontaktowy, jakim jest siatkówka nie może być kontuzjogenny. Czy aby na pewno tak jest? Postanowiłem się przyjrzeć temu problemowi i postaram się przedstawić jak temat ten wygląda w rzeczywistości.
Skąd w ogóle biorą się kontuzje w siatkówce?
Jak już wspomniano siatkówka zalicza się do tych sportów drużynowych, w których kontakt z przeciwnikiem jest bardzo rzadki lub nie ma go wcale. Zadajemy sobie zatem pytanie: to skąd właściwie biorą się te kontuzje? Jak się okazuje przyczyn może być wiele. W tej dyscyplinie we znaki dają się w szczególności nadmierne obciążenia. Gra na twardym oraz mało amortyzacyjnym podłożu, dość częste i intensywne wyskoki do piłki, które wydatnie wpływają na pracę stawów skokowych i kolanowych, aż wreszcie intensywna praca barków przy zbijaniu piłki – to podstawowe przyczyny występowania różnego rodzaju urazów w piłce siatkowej. Do tego dodać należy długie wymiany piłek, nagłe zrywy do piłki, zmiany kierunku biegu i recepta na kontuzję gotowa. Jak widać przyczyny te są zróżnicowane i dość specyficzne. Specyfika ta w głównej mierze wynika z warunków typowych dla siatkówki, czyli sportowej walki w różnych pozycjach, zarówno na podłożu, jak i w powietrzu.
Najczęstsze urazy, z którymi spotykają się siatkarze
Wiemy już jakie są główne przyczyny występowania kontuzji w piłce siatkowej. Czas zatem przyjrzeć się temu jakiego rodzaju są to kontuzje. Siatkarze ze względu na dużą częstotliwość wyskoków i ryzyko nastąpienia na stopę rywala lub partnera narażeni są w szczególności na dwa urazy, a mianowicie: skręcenie stawu skokowego oraz stawu kolanowego. W przypadku skręcenia stawu skokowego, w zależności od nasilenia urazu przerwa w grze może trwać od 12 do nawet 60 dni. W przypadku skręcenia stawu kolanowego sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, bowiem uraz ten nierzadko łączy się z innymi kontuzjami. W przypadku pierwszego stopnia tej kontuzji nie występują powikłania, a mimo tego absencja w grze może sięgać nawet 90 dni. Dla drugiego stopnia charakterystyczne jest już uszkodzenie łękotki, torebki stawowej, a w cięższych przypadkach więzadeł dlatego konieczne jest leczenie chirurgiczne, a następnie rehabilitacją, powrót do treningu po 180 – 270 dniach. Stopień trzeci to już najcięższe skręcenie stawu kolanowego, które powoduj poważne uszkodzenia łękotki oraz zerwanie więzadeł. Wymaga leczenia chirurgicznego (zwykle artroskopia), a przerwa w grze trwa zwykle od 300 do 360 dni. Obydwie kontuzje spotkały wielu siatkarzy na całym świecie, w tym również Polaków. Ze skręconym kolanem, stawem skokowym czy zerwanymi więzadłami zmagali się m.in. Dawid Murek, Sebastian Świderski, Łukasz Żygadło czy znany z polskiej ligi Olieg Achrem. Świderski w świecie siatkarskim był uznawany za pechowca – w 2009 roku zerwał ścięgno Achillesa, po czym po długiej i ciężkiej rehabilitacji wrócił do gry i zerwał mięsień czworogłowy uda. Widać zatem, że oprócz skręceń stawów siatkarze narażenie są również na inne urazy, takie jak zerwania czy naciągnięcia mięśni. Urazy tego typu także mogą wykluczyć z dni na kilka tygodni. Jak wiadomo w siatkówce używa się głównie dłoni, czy one również narażone są na kontuzje? Niestety tak. Złamania palców to przypadłość, która często dopada siatkarzy. Przekonali się o tym m.in. Marcin Możdżonek oraz Michał Kubiak, którzy z tego powodu musieli pauzować kilka tygodni. Ponadto nie można zapomnieć o przeciążeniach stawu barkowego oraz kręgosłupa. Z przeciążeniem kręgosłupa zmagali się m.in. tacy siatkarze jak Bartosz Kurek czy Michał Winiarski.
Jak zapobiegać kontuzją?
Nie ulega wątpliwości, że różnorodność i częstotliwość występowania kontuzji w siatkówce jest duża. Czy można im całkowicie zapobiec? Niestety nie. Kontuzje są częścią tej gry, pojawiają się nagle i niezwykle ciężko je przewidzieć. Oczywiście można podjąć pewne działania, które zmniejszą ryzyko występowania urazów. Chodzi tu przede wszystkim o przepracowanie okresu przygotowawczego. Każdy zawodnik, aby być gotowym na trudy długiego sezonu musi przejść przez odpowiedni cykl przygotowań. Pełni on niezwykle istotną rolę. Wyrobienie kondycji i wytrzymałości rzutuje podczas sezonu na formę zawodnika. Tylko stosownie przygotowani zawodnicy mogą później wytrzymać trudy związane z częstotliwością treningów oraz meczów. Jak w każdym innym sporcie zawodowym niezwykle istotna jest również regeneracja. Odpoczynek pomiędzy meczami i treningami, a także odpowiednia ilość snu pozwoli doprowadzić organizm do stanu pełnej użyteczności, a to z kolei zmniejszy ryzyko wystąpienia urazu. O zdrowym trybie życia chyba nie trzeba wspominać, każdy zawodowy sportowiec takowy powinien prowadzić, przynajmniej jeśli traktuje poważnie swój zawód. Szczególnie niewskazany jest także zbyt szybki powrót na boisko oraz niedokończony proces leczenia. Grozi to szybkim odnowieniem urazu. Sportowcy, a w szczególności siatkarze powinni zatem kierować się maksymą „wyleczyć, a nie zaleczyć”.